Ból kiepskim przewodnikiem

W artykułach dotyczących rozciągania czy ogólnie ćwiczeń fizycznych często można spotkać się z podejściem „let pain be your guide”, co można przetłumaczyć jako: „niech ból będzie twoim przewodnikiem”. Idea ta polega na tym, aby przerwać to co aktualnie robisz jeśli sprawia ci to ból, bo najprawdopodobniej właśnie robisz sobie krzywdę.

Np. Jeśli po raz pierwszy zdecydowałeś się wziąć udział w miejskim maratonie i w okolicach 20 km zaczynasz odczuwać ból w kolanie, to jest to sposób organizmu na poinformowanie cie, że dzieje się coś niedobrego i powinieneś schować dumę do kieszeni i zejść z trasy, zamiast zagryzać zęby na kolejnych kilometrach, pogłębiając uszkodzenia i wydłużając późniejszy czas dochodzenia do siebie.

W takim kontekście porada, aby nie ignorować sygnałów płynących z naszego organizmu, a zwłaszcza bólu wydaje się być rozsądna, ale wyobraźmy sobie teraz inną sytuację. Kilka miesięcy temu skręciłeś kostkę przy nieudanym lądowaniu po skoku. Na początku kostka była spuchnięta, ale lekarz po oględzinach (i ewentualnym wykorzystaniu zaawansowanego sprzętu) stwierdził, że żadna ważna struktura nie uległa rozerwaniu i trzeba pozwolić kostce samej się zregenerować.

Z czasem obrzęk był coraz mniejszy, a kostka bolała coraz mniej. Obecnie poruszasz się już w miarę normalnie, ale nie robisz na tej nodze żadnych gwałtowniejszych ruchów, gdyż wtedy pojawia się ból, a przecież chcesz, aby to on był twoim przewodnikiem.

Problem tej sytuacji polega na tym, że ile byś nie czekał to tego rodzaju ból samodzielnie nigdy nie zniknie. Jeśli masz pecha to na wizycie kontrolnej, twój lekarz rzuci tekst w stylu: „po skręceniu kostka już nigdy nie będzie jak nowa, więc teraz powinieneś się oszczędzać” i do końca życia będziesz żył w przekonaniu, że musisz pożegnać się ze sportem.

Ból, który odczuwasz w takiej sytuacji wynika z tego, że w trakcie procesu gojenia, ciało nabudowało trochę dodatkowych tkanek, które zapewniają statyczną stabilność okolicy. Niestety ‚statyczną’ oznacza, że są one nastawione na to, że staw nie będzie się ruszał. Aby wrócić do pełnej sprawności musimy zamienić tę statyczną stabilność na stabilność dynamiczną czyli tworzoną przez mięśnie.

Ucząc staw poruszania się w coraz większym zakresie ruchu (który będzie nam później potrzebny przy skakaniu), ta dodatkowa statyczna tkanka będzie ulegała rozrywaniu. Jako, że tkanka ta jest normalnie unerwiona to będziemy to odczuwać jako ból. W tej sytuacji jednak widzimy, że będzie to ból, który warto zignorować, gdyż bez tego rozerwania niepotrzebnych już tkanek, nigdy nie przywrócimy pełnego zakresu ruchu w stawie.

To pokazuje, że ból niekoniecznie jest informacją, że dzieje nam się krzywda. Znacznie lepiej myśleć o nim w ten sposób, jakby mózg posiadał mapę naszego ciała, która zawiera wszelkie informacje o tym, który staw ma jaki zakres ruchu, jaką siłę mają poszczególne mięśnie itp. Na jej podstawie mózg stwierdza jaka pozycja ciała jest uznawana za bezpieczną, a jaka nie. Jeśli zbyt mocno zbliżymy się do nowej pozycji, do której mózg nie jest przyzwyczajony, to zacznie pojawiać się dyskomfort, a w dalszej kolejności ból.

Oznacza to, że ból jest sygnałem od organizmu, że wychodzimy poza znany nam zakres ruchu. Nie ma tu arbitralnej oceny czy jest to niepoprawny czy poprawny zakres. Tylko informacja o tym, że dzieje się coś nowego.

Jak w takim razie odróżniać zły ból od dobrego?

Patrząc na nasze przykłady można by stworzyć podział, mówiący że jeśli miałeś kontuzję to przywracanie poprawnego zakresu ruchu (szczególnie jeśli zwlekałeś z rozpoczęciem rehabilitacji) będzie powiązane z dobrym bólem. Jeśli jednak nie miałeś kontuzji, a ból pojawia się w trakcie standardowej aktywności to jest to zły ból. Podział ten będzie zwykle poprawny, ale nie jest idealny.

Głównie dlatego, że ta nadmiarowa tkanka stworzona przez organizm, która zapewniała statyczną stabilność w trakcie leczenia (nazywajmy ją zrostami) powstaje nie tylko po urazach. Zrosty powstają wszędzie tam gdzie organizm uznaje, że potrzeba stabilności. Klasycznym przykładem jest tu pozycja siedząca, do której nasze ciało nie zostało zbyt dobrze zaprojektowane, więc musi radzić sobie np. produkcją zrostów w okolicach bioder, aby ustabilizować je w pozycji z udami zgiętymi o ok. 90°. Oznacza to, że nawet jeśli nigdy nie przeżyliśmy żadnej kontuzji to nasze ciało jest wypełnione zrostami, które „dbają” o to abyśmy mieli wystarczająco dużo stabilności.

To psuje nasz wcześniejszy podział rodzajów bólu, gdyż okazuje się, że nawet jeśli nie mieliśmy kontuzji i po prostu chcemy się trochę porozciągać to możemy trafić na zrost, który wygeneruje uczucie bólu. To rodzi problem, gdyż skąd w takim razie mam wiedzieć, czy np. gdy coś boli mnie w trakcie rozciągania to:

  • zbyt mocno się rozciągam i powinienem przestać, bo mogę naderwać mięsień (zły ból).
  • trafiłem na zrost, który pomimo tego, że boli powinienem rozerwać, aby przywrócić poprawną funkcję stawu (dobry ból).

Całość utrudnia fakt, że odwrotna sytuacja także jest możliwa, a więc jak najbardziej możliwe jest uszkodzenie ciała bez jakiegokolwiek bólu. Standardowym przykładem jest tu łąkotka w kolanie (amortyzator pomiędzy kością udową i piszczelową), której większa część nie jest unerwiona, a więc nie ma możliwości przesyłania informacji o bólu, nawet jeśli zostanie uszkodzona.

O tym jak odróżniać dobry ból od złego i jak rozpoznawać czy nie robimy sobie krzywdy nawet jeśli nie czujemy bólu jeszcze będziemy sobie opowiadać. Z dzisiejszego wpisu warto zapamiętać, że:

  • Ból nie jest tożsamy z uszkodzeniem ciała. Możesz odczuwać ból, w trakcie gdy nic złego ci się nie dzieje. Możesz też nie czuć nic, w trakcie gdy właśnie robisz sobie krzywdę.
  • Pozwalanie, aby ból był naszym przewodnikiem nie zawsze ma sens. Ból jest znacznie bardziej prymitywnym sygnałem niż lubimy o nim myśleć. Oznacza po prostu, że ciało znajduje się w pozycji, do której nie jest przyzwyczajone. Nie ma w nim informacji czy jest to dobra czy zła pozycja z punktu widzenia anatomii.

Jedno przemyślenie nt. „Ból kiepskim przewodnikiem”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *