Test jakości stopy

Dziś kontynuujemy temat testowania jakości stopy zapoczątkowany w ostatnim wpisie. W jego ramach omówiliśmy:

  1. Dlaczego ogólny podział na pronatorów i supinatorów jest nie do końca dobry.
  2. Dlaczego powinniśmy oddzielnie rozpatrywać pronację przodostopia i pięty.
  3. Zaproponowaliśmy test pozwalający na pomiar zakresu pronacji i supinacji przodostopia.

Dziś omówimy sobie drugi test, który będzie sprawdzał zakres ruchomości stopy już w pozycji funkcjonalnej.

Najpierw jednak odrobina teorii. Zachęcam do przeczytania jej, bo pozwala lepiej zrozumieć mechanikę naszych stóp i wyjaśnia dlaczego test wygląda akurat tak a nie inaczej, ale jeśli mimo to chcesz ją pominąć i przejść od razu do opisu testu kliknij tutaj.

Oddzielna analiza pięty i przodostopia

Oddzielne pomiary dla przodo- i tyło- stopia, choć mogą wydawać się koncepcją nowatorską, w rzeczywistości nie są nowym pomysłem. Już ponad 30 lat temu w tej pracy, Thomas McPoil w trakcie swoich pomiarów stóp rozróżniał je w ten sposób:

Do obu obszarów stopy używał on określeń „varus” i „valgus”, co po polsku nazywamy „szpotawością” i „koślawością”. Dzięki temu dany pacjent mógł zostać zaklasyfikowany jako mający np. koślawą piętę z jednoczesną szpotawością przodostopia. Stan taki jest nie do opisania gdybyśmy chcieli zastosować potoczne określenia typu: „stopa pronująca”, „stopa supinująca”, które sugerują, że cała stopa wykazuje spójną tendencję.

Aby zacząć nieco bardziej intuicyjnie poruszać się po tych pojęciach spójrzmy na to jak ciężar naszego ciała przekłada się na piętę i przodostopie:

Kość po lewej stronie obrazka to kość skokowa. Jest ona jedynym mostem łączonym nasze podudzie ze stopą. Cały ciężar naszego ciała musi przejść przez tę kość. Ma ona kontakt ze stopą w 4 miejscach. Co ciekawe jest ona umiejscowiona wyraźnie bardziej po stronie przyśrodkowej stopy niż po stronie bocznej. Taka konstrukcja ma ogromną zaletę, gdyż pozwala na zachowanie elastyczności. Ma też pewną wadę, którą najlepiej widać na schemacie w widoku od tyłu:

Schemat ten przedstawia kość skokową, która „siedzi” na naszej pięcie. Zielona strzałka jest ciężarem naszego ciała, który naciska na nasz układ pionowo w dół. Co będzie skutkiem takiego działania?

Jako, że kość skokowa jest ustawiona przyśrodkowo, to zacznie się ona „zsuwać” w kierunku ziemi. Zsuwanie to pociągnie za sobą kość piętową:

W naszym codziennym życiu ten schemat jest wszechobecny i wygląda tak:

Wspomniany już McPoil podaje, że widzianą powyżej koślawość pięty prezentuje ok. 84% badanych osób.

Potencjał amortyzacji wyczerpany na starcie

Nietrudno się domyślić, że nasze ciało nie zostało zaprojektowane aby funkcjonować w ten sposób. Taka pozycja stopy będzie w 100% akceptowalna jeśli zobaczmy ją np. u biegacza, który pod koniec fazy amortyzacji, wykorzystuje cały swój dostępny arsenał amortyzacyjny stopy, aby jeszcze efektywniej wybić się do kolejnego kroku. Ta pozycja nie jest zła sama w sobie. Ona po prostu oznacza, że stopa znajduje się na końcu swoich zdolności amortyzacyjnych. Wykorzystała 100% tego co miała. To dobrze jeśli sportowiec potrafi wykorzystać cały potencjał swojego ciała, ale to źle jeśli cały potencjał amortyzacyjny ciała jest wykorzystany przy zwykłym staniu obunóż.

Co stanie się jeśli pozycję widzianą na zdjęciu powyżej zaczniemy obciążać? Np. skakaniem? biegiem? dynamicznymi zwrotami w trakcie gry w tenisa? Ciało będzie zmuszone do szukania amortyzacji gdzieś indziej, bo stopa dotarła do swojego limitu, gdy była obciążona przez 50% masy ciała, a przecież w trakcie dynamicznego ruchu w sporcie obciążenie to będzie wynosić wielokrotność masy ciała.

Gdzie ciało znajdzie brakujący potencjał amortyzacyjny? Kierunek poszukiwań zawsze jest ten sam: pojawienie się niekontrolowanej siły ścinającej / rotującej w kolanie, a stąd już blisko do problemów z ACLem, łąkotkami czy po prostu bólem związanym z przeciążeniem kolana. Ewidentnie nie chcemy zmuszać ciała, żeby poradziło sobie samo w ten sposób.

Poprawny sposób

No dobrze wiemy już, że koślawa pięta w trakcie zwykłego stania jest oznaką słabości stopy. Jak w takim razie wygląda poprawny mechanizm utrzymywania stopy w gotowości do rozpoczęcia amortyzacji? Wróćmy do naszego schematu:

Poza znanymi nam elementami ma on teraz uwzględnione poduszki pięciu palców. Jak ich dodanie zmienia układ sił? Gdyby teraz kość skokowa zachowała się tak jak wcześniej, to połączone z nią poduszki palców także by się przekręciły:

Co ważne rotacja ta nie wynika z rotacji przodostopia (na razie w przodostopiu się nic nie dzieje), a jedynie z tego, że „zsuwająca” się kość skokowa pociąga za sobą rotację całej stopy (zarówno kości piętowej i palców). Po prostu palce się przekręcają ponieważ są przyczepione (pośrednio) do kości skokowej, która się rotuje.

Taka pozycja sprawiłaby, że odepchnięcie się od ziemi poduszką dużego palca było ekstremalnie łatwe (bo poduszka 5 palca jest uniesiona, wiec nic nie blokuje możliwości obciążenia poduszki 1 palca).

Oznacza to, że przodostopie bez problemu mogłoby skontrować ruch „zsuwania się” kości skokowej poprzez odepchnięcie od ziemi poduszka 1 palca:

W konsekwencji, przodostowie ustawiłoby się w szpotawości względem pięty niejako wyrównując pozycję palców. Ostateczny efekt w którym siły znów by się równoważyły wyglądałby tak:

Aby prześledzić jakie są konsekwencje powyższej zależności pomiędzy ruchem przodostopia i pięty wprowadźmy sobie punktową skalę koślawości i szpotawości. Powiedzmy, że:

  • maksymalna anatomiczna szpotawość danego elementu będzie oznaczana wartością +10 pkt
  • maksymalna koślawość wartością -10 pkt
  • wartość 0 pkt będzie oznaczała ustawienie neutralne

Oznacza to, że na początku amortyzacji chcielibyśmy mieć piętę pozycji +10 pkt (maksymalna szpotawość), a przodostopie w pozycji -10 pkt (maksymalna koślawość). Siła uderzenia o ziemię, którą chcemy amortyzować będzie wypychała piętę w kierunku coraz mniejszych wartości punktowych (do koślawości). To dobrze, bo na tym właśnie polega dobra amortyzacja i właśnie po to kość skokowa została zaprojektowana tak aby była bardziej po przyśrodkowej stronie stopy dzięki czemu może się z niej zsuwać.

Każde, wymuszone przez siłę uderzenia o ziemie, przesunięcie pięty w kierunku koślawości (np. z +10 pkt do +9 pkt), będzie otwierało kolejną dawkę potencjału amortyzacyjnego w przodostopiu, które wykorzystując go będzie wytracało szpotawość (przesunie się z -10 pkt do -9 pkt).

Suma pozycji przodostopia i pięty zawsze będzie wynosiła 0 pkt, ponieważ stopa z punktu wiedzenia ziemi przez cały proces amortyzacji leży płasko, a kolano z punktu widzenia biodra (poza ruchem w przód i tył) pozostaje względnie nieruchome w płaszczyznach poprzecznej i czołowej. Oznacza to, że całą ruchomość rotacyjna musi się zamknąć gdzieś pomiędzy kolanem a poduszkami palców.

Proces amortyzacji kończy się, gdy pięta wykorzysta już swój cały zakres ruchu, a więc przejdzie do pozycji -10 pkt, a przodostopie znajdzie się w maksymalnej supinacji względem pięty (+10 pkt).

Właśnie dlatego samo to, że ktoś przyjmuje pozycję z koślawą piętą pod koniec fazy amortyzacji nie jest złe. Oznacza to, po prostu, że wyczerpaliśmy cały potencjał amortyzacji.

Ten model pozawala także wyjaśnić dlaczego u wielu osób w trakcie zwykłego stania pięta jest ustawiona koślawo (np. – 5 pkt) (lub cała stopa jest zrotowana na zewnątrz, co jest w tym wypadku odpowiednikiem koślawości dającym te same -5 pkt). Po prostu nasze przodostopia są zbyt mało elastyczne i zbyt słabe w tej elastyczności, aby zapewnić wystarczająco dużo siły kontrującej koślawość pięty.

Ubierając to w proste słowa: grawitacja będzie ściągać naszą kostkę do wewnątrz do stanu, w którym jest zapadnięta. Zadaniem naszego przodostopia jest zapobieganie temu ruchowi. Nasze kostki nie zapadają się dlatego, że są słabe same w sobie. Zapadają się bo są opierane na kiepskiej jakości przodostopiu.

Oznacza to, że jakość naszej stopy możemy opisać dwoma parametrami:

  • zakresem ruchu przodostopia w relacji do pięty (amortyzację chcielibyśmy zaczynać w pozycji, w której przodostopie jest maksymalnie koślawe w stosunku do pięty).
  • siłą przodostopia w danej pozycji pomiędzy pozycjami -10 pkt i +10 pkt. (W słabej stopie nacisk np. 20 kg wywoła konieczność utraty aż 5 pkt z całego zakresu ruchu. W silnej ten sam nacisk będzie nas „kosztował” np. tylko 1 pkt, co pozostawi więcej potencjału do dalszej amortyzacji).

Nasz dzisiejszy test da nam wgląd zarówno w elastyczność, jak i siłę naszego przodostopia.

Test jakości stopy

Dzisiejszy test jest kolejnym krokiem po wykonaniu testu z poprzedniego wpisu. To co przetestujemy dzisiaj jest tym samym zakresem, który testowaliśmy wtedy jako „pronację przodostopia”. Dziś, używając nieco innej nomenklatury możemy nazwać to: „zakresem ruchomości przodostopia względem pięty”, ale to wciąż ten sam ruch.

Test ten różni się od poprzedniego przede wszystkim tym, że w jego trakcie stoimy na jednej nodze, a więc wykonujemy go pod obciążeniem 100% masy swojego ciała. (W poprzednim nie mieliśmy żadnego obciążenia).

Oznacza to, że sprawdzimy zdolności naszej stopy w znacznie bardziej funkcjonalnym (czyli bliższym temu co robimy na co dzień) środowisku. Z jednej strony oznacza to, że będzie trudniejszy, bo teraz nasza stopa będzie musiała utrzymać na sobie obciążenie, co będzie przyczyniać się do zmniejszenia zakresów ruchu. Z drugiej, będzie po prostu inny, bo samo to, że stopa opiera się o ziemię zmienia jej zachowanie, co może być częściowym ułatwieniem.

Sam test ma proste zasady:

  1. Aparat ustawiamy mniej więcej na wysokości naszej klatki piersiowej w odległości ok. 1 m.
  2. Stajemy na jednej nodze.
  3. Ręce kładziemy na biodrach.
  4. Kluczem jest to aby w trakcie całego testu poduszka dużego palca znajdowała się na ziemi. Dla większej precyzji moglibyśmy postawić badanego na macie naciskowej, ale dla podstawowej wersji tego testu nie ma takiej potrzeby i wystarczy, aby druga osoba obserwowała czy ma miejsce kontakt poduszki dużego palca z podłożem i informowała o tym badanego.
  5. Lekko uginamy kolano (mniej więcej tyle, aby samo kolano znalazło się nad palcami) (patrz zdjęcie).
  6. Sam test polega na tym, aby starać się kolano ustawić jak najmocniej na zewnątrz względem stopy.
  7. W teście nie chodzi o to, aby być w stanie utrzymać daną pozycję przez długi czas. W wystarczy ok. 10 sekund utrzymania danej pozycji aby uznać ją za zaliczoną.

Jeśli w trakcie testu zupełnie rozluźnimy stopę i pozwolimy grawitacji działać swobodnie najprawdopodobniej uzyskamy obraz tego typu:

Dzieje się tak dlatego, że przy rozluźnionym przodostopiu, nie ma elementu który mógłby kontrować „zsuwanie” się kości skokowej z kości piętowej, przez co swobodnie się ona zapada pociągając za sobą kolano. Gdybyśmy w takiej pozycji nadal stali przodem do aparatu, po prostu byśmy się przewrócili. Aby tego uniknąć, nasz mózg automatycznie wdraża swój własny pomysł ratowania sytuacji, którym w tym wypadku jest dodanie rotacji biodra (+ zwykle za biodrem idzie reszta ciała). Rozrysowanie tego dlaczego taka pozycja jest wygodniejsza jest dobrym pomysłem na oddzielny wpis, ale na dzisiaj wystarczy nam wiedza, ze nasze ciało się rotuje, bo to pozwala mu się nie przewrócić mając zapadniętą kość skokową.

Jeśli dysfunkcja przodostopia u danej osoby jest spora, możliwe, że z takiej pozycji, nie będzie ona w stanie nic zrobić i na tym jej test się zakończy.

Aby wynik testu wyrazić konkretną liczbą, na zdjęciu zrobionym z wysokości klatki badanego, w odległości ok. 1 m (tak jak na zdjęciu powyżej) prowadzimy dwie linie:

  • Linia zielona to linia stopy. Prowadzimy ją tak, aby przechodziła przez środek pięty badanego i jego drugi palec u stopy.
  • Linia niebieska to linia uda. Prowadzimy ją tak, aby przechodziła przez środek rzepki i kolec biodrowy przedni górny. Czyli w uproszczeniu ma ona przebiegać wzdłuż uda.

Następnie sprawdzamy, w którym miejscu obie te linie się krzyżują:

Na zielonej linii (linia stopy) zaznaczamy punkt 0 pkt w miejscu gdzie kończy się drugi palec u stopy. Następnie w odległości jednej stopy (widzianej z tej perspektywy) stawiamy kolejne znaczniki odpowiednio je numerując (zdjęcie powyżej).

Taka metoda zamiany wyniku testu na wartość liczbową jest pewnym uproszczeniem i nie będzie idealna z racji pewnych różnic w perspektywie (np. jeśli zdjęcie zrobimy nieco dalej od badanego), ale różnice te nie będą znaczne z punktu widzenia interpretacji testu, a zaletą tej metody jest szybkość otrzymania wyniku.

Na powyższym zdjęciu wynik odczytalibyśmy jako 2,5 pkt (gdyż mniej więcej w tym miejscu linie się krzyżują). Gdyby była to końcowa pozycja badanego z której nie byłby w stanie się „odrotować” to byłby to bardzo słaby wynik.

Nieco lepszy wynik widzimy tutaj:

Skrzyżowanie linii znajduje się w okolicy pięty, a więc o ok. jedną długość stopy od drugiego palca co dałoby nam wynik +1 pkt. Łatwo zauważyć, że w tym teście pożądane są jak najmniejsze wartości.

Jeśli badany ma na tyle elastyczne przodostopie, aby za jego pomocą pomimo obciążenia stopy własnym ciężarem ciała, dalej rotować kolano i przesuwać je w kierunku zewnętrznym jego zdjęcie będzie bliższe temu:

Tu linie krzyżują się na drugim palcu u stopy co daje wynik 0 pkt. Jest to pozycja, którą można nazwać granicą pomiędzy dobrym i kiepskim wynikiem testu. Za dobre uznamy wartości ujemne. Za kiepskie – dodatnie.

Ostatnie zdjęcie przedstawia maksymalny zbadany wynik w tym przypadku:

Wartość pomiaru z tego zdjęcia to ok. -2,7 pkt.

Pożądane wartości

Najprawdopodobniej każdy z nas słyszał kiedyś, że robiąc np. przysiad chcielibyśmy aby kolana podążały w tym samym kierunku w którym patrzy stopa (a dokładniej jej drugi palec). Więcej o samej biomechanice przysiadu możecie przeczytać tutaj, ale autorzy różnych publikacji są zgodni, że umiejętność podążania kolana w kierunku, w którym patrzy stopa jest jak kamizelka kuloodporna zabezpieczająca przed pociskami z napisem „kontuzja”.

Z punktu widzenia naszego testu, umiejętność śledzenia stopy przez kolano będzie wyrażała się w wartości 0 pkt. Oznacza to, że jeśli w dzisiejszym teście uzyskujesz wartość powyżej 0 pkt i idziesz uprawiać dynamiczny sport, to tak jakbyś szedł na wojnę bez kamizelki. Być może nic złego się nie stanie, ale…

To oczywiście tylko anegdotyczny przykład, ale tuż przed moją przeciążeniową kontuzją kolana sprzed kilku lat, mój wynik w tym teście wynosił ok. +1,5 pkt.

Dodatkowo pamiętajmy, że test ten nakłada bardzo niewielkie wymagania na biodro, kolano i zgięcie grzbietowe w kostce. To oznacza, że jeśli wejdziemy w wymagającą pozycję (np. głęboki przysiad albo dynamiczny zwrot w sporcie) to te dodatkowe wymagania nałożone przez tę pozycję na biodro, kolano i zgięcie kostki, będą utrudniały zachowanie takie samego zakresu ruchu i siły w przodostopiu jak w trakcie naszego testu.

Innymi słowy jeśli chcemy mieć pewność, że nawet w trudnej sytuacji nasz wynik będzie wynosił 0 pkt, w opisywanym dziś statycznym, ułatwionym środowisku jakim jest ten test, powinniśmy być w stanie uzyskać kilka pkt na minusie, aby później móc je „wydać na opłacenie” trudnej pozycji, bez konieczności wchodzenia w dodatni obszar.

Prośba o pomoc w badaniach

Jeśli podobnie jak ja jesteście ciekawi, jakiej jakości tak zbiorczo / populacyjnie są nasze stopy, mam do Was prośbę od zrobienie sobie zdjęcia w pozycji dzisiejszego testu (może być w lustrze, wystarczy ujęcie takie jak w artykule, a więc bez twarzy) i podesłanie go do mnie na maila: filip@teoria-ruchu.pl Zdjęcia posłużą mi do wyznaczenia przeciętnych wartości jakie można spotkać w naszych stopach, co przybliży nam nieco jaka jest „norma” w wynikach i ułatwi prace nad kolejnymi artykułami.

Jeśli bardzo nie chcesz wysyłać zdjęcia, a wciąż chcesz pomóc, spróbuj samodzielnie ze zdjęcia oszacować jaką wartość punktową testu byś uzyskał / uzyskała i też napisz. Będzie to mniej wiarygodny pomiar, ale lepszy niż jego brak 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *