Przyczyna bólu po wewnętrznej stronie kolana.

Co piąty z nas doświadczy w swoim życiu bólu kolana. Większość z tych incydentów nie będzie miała łatwej do zauważenia, namacalnej przyczyny. Dziś przyjrzymy się temu co z biomechanicznego punktu widzenia może być taką właśnie nieuchwytną przyczyną.

Jako, że temat bólu kolana jest dość rozległy, aby łatwiej było nam się wgryzać w wiedzę, podzielimy go na części i dziś skupimy się na bólu pojawiającym się po wewnętrznej (mówiąc bardziej fachowo: przyśrodkowej) stronie kolana.

Aby nie było wątpliwości odnośnie tego, o której okolicy będzie ten wpis, obrazek poniżej:

Oto nasza dzisiejsza badana robiąca przysiady:

Wybór osoby i ćwiczenia jest tu nieprzypadkowy, gdyż badana zgłasza wyraźne niesymetryczne odczucia w trakcie wykonywania ćwiczeń angażujących mięsień 4-głowy. Niezależnie od konkretnego ćwiczenia, wewnętrzno-przednia część ud (okolica głowy przyśrodkowej mięśnia 4-głowego) jest opisywana jako bardzo mocno angażowana już od pierwszych sekund, w trakcie, gdy zewnętrzno-przednia część uda nijak nie może zostać zaktywowana nawet przy długiej pracy. Zmiany odczuć nie przynosi także zmiana szerokości ustawienia stóp.

Uważny czytelnik może się tu zastanowić, jaki ma to związek z bólem przyśrodkowej części kolana (którego badana nie odczuwa), ale gdy wyjaśnimy mechanizm powstawania odczuwanej przez badaną nierównowagi pracy mięśni, łatwo będzie przejść do mechanizmu powstawania bólu, gdyż biomechaniczne zasady, w obu sytuacjach są takie same.

Co do techniki przysiadu zaprezentowanego na filmie, to pierwsze czego zwykle szukamy, to kolana zapadające się niekontrolowanie do środka. Tu tego nie obserwujemy. Dla osób chcących doczytać, dlaczego to takie ważne, aby kolana śledziły stopy, zapraszam do przeczytania wpisu o tym na czym polega idealny przysiad, ale na potrzeby dzisiejszego wpisu musimy przyznać, że kolana pięknie podążają w kierunku wyznaczonym przez stopę (choć same stopy zrotowane są wyraźnie na zewnątrz).

Nieco więcej informacji zdradza nam nagranie z maty naciskowej, na której stała badana w trakcie wykonywania przysiadów:

Domyślam się, że na pierwszy rzut oka film niewiele mówi, ale już tłumaczę. Nagranie przedstawia wykonanie jednego powtórzenia przysiadu. Zawiera ono wiele cennych informacji np.

  • lewa pięta jest o 21% bardziej obciążana niż prawa,
  • prawa stopa jest wysunięta nieco bardziej w przód (7% długości stopy) niż lewa, co najprawdopodobniej wiąże się z różnicami w zakresie ruchomości w kostce/stopie lub biodrze,
  • stopy są wyraźnie zrotowane na zewnątrz o ok. 30° itp.

, ale dziś bardziej będzie nas interesowało to co dzieje się w okolicy 1000 ms według stopera na filmie.

Widać na nim jak z odcisku stopy znika odbicie okolicy głowy pierwszej kości śródstopia (poduszki dużego palca), a nacisk przenosi się na zewnętrzną część stopy. Oznacza to, że w momencie, gdy badana zbliża się do dołu przysiadu, ciało odrywa poduszkę dużego palca od podłoża. Zdjęcie poniżej przedstawia porównanie obszaru maksymalnego odcisku stopy, z tym pobranym w okolicy 1000 ms na filmie.

Na kamerze ruch ten jest trudny do zarejestrowania, gdyż stopa nie unosi się jakoś specjalnie wysoko nad podłoże, ale nacisk pod nią znika / przenosi się na inne obszary stopy.

Na dole przysiadu (ok. 1000ms na filmie), w obu stopach nacisk na okolicę dwóch pierwszych kości śródstopia (M1-2) stanowił zaledwie ok. 8% całego nacisku na przodostopie. Oznacza to, że stopy uciekają w tym momencie w supinację. Przy prawidłowo działającym aparacie biomechanicznym chcielibyśmy tu zobaczyć wartości znacznie bliższe 50%. Co ciekawe w momencie stania współczynniki te nie zachowują się już tak samo dla obu stóp:

  • W lewej stopie w staniu nacisk na M1-2 stanowi 29% całego nacisku na przodostopie.
  • W prawej jest to 45%.

Wróćmy jednak do sedna tego wpisu i zapytajmy: „Co to wszystko oznacza”?

Nasza stopa, jest stabilna, gdyż jest swego rodzaju trójkątem podparcia.

W przypadku badanej, pojawia się tendencja do rezygnacji z jednego z tych punktów (w okolicy poduszki dużego palca). Rezygnacja taka jest dysfunkcją, która oznacza niewydolność mięśni strzałkowych. Poniżej zaznaczony jest mięsień strzałkowy długi, który będzie nas najbardziej interesował z racji swoich przyczepów:

Mięsień ten w uproszczeniu zaczyna się po zewnętrznej stronie kolana, biegnie pod stopą i kończy się przy pierwszej kości śródstopia.

Oznacza to, że łączy on bezpośrednio kolano z, brakującym w dzisiejszym przykładzie, punktem podparcia stopy na podłożu. W podręcznikach można znaleźć informację, że funkcją tego mięśnia jest pronacja (nawracanie) stopy, ale w praktyce działanie tego mięśnia należy rozpatrywać od drugiej strony, gdyż w naszym codziennym życiu pracuje on głównie wtedy, gdy obciążona stopa stoi na ziemi, a więc to nie stopa, będzie się poruszała względem kolana, ale kolano względem stopy.

Patrząc od tej strony, funkcją mięśnia strzałkowego długiego jest przybliżanie kolana do małego palca u stopy z jednoczesnym oddalaniem go od dużego palca, mówiąc prościej, to właśnie on sprawia, że nasze kolana rozchodzą się na boki. Jego działanie można wyobrazić sobie tak, że im mocniej naciśniemy poduszką pierwszego palca na ziemię, tym lepszy ma on fundament, aby rozpychać kolana na zewnątrz w przysiadzie. Z perspektywy biodra ten ruch można by nazwać odwodzeniem połączonym z zewnętrzną rotacją, ale warto pamiętać, że ruch ten nie pochodzi z biodra, tylko ze stopy, a biodro jest jego świadkiem.

Krótkie podsumowanie tego fragmentu: Nasza dzisiejsza badana nie ma możliwości rozpychania kolan na zewnątrz w przysiadzie, gdyż nie ma nacisku poduszki dużego palca na podłoże (albo jest ono słabe). Jej mięsień strzałkowy długi jest nieaktywny (lub zbyt słaby aby przeciwstawić się mięśniom supinującym stopę). Co ciekawe jest to relatywnie częsta przypadłość, którą populacyjnie posiada sporo z nas na podobnej zasadzie jak chociażby wysuniętą w przód głowę, czy przykurczone zginacze bioder.

Dla wielu z nas stanie przedstawione na poniższym zdjęciu, będzie zaskakująco wygodne, a wręcz będziemy je wykorzystywać (zwykle jednostronnie) w trakcie dnia, często nieświadomie:

No dobrze wiemy już, dlaczego stopa niechętnie obciąża poduszkę dużego palca, pytanie jakie są tego konsekwencje?

Ważną z punktu widzenia naszej dzisiejszej analizy jest: brak możliwości rozpychania kolan na zewnątrz w przysiadzie. Uważny czytelnik powie: hola hola, przecież na filmiku było widać jak kolana ładnie śledzą stopy!

Bardzo dobra uwaga. Przy nieaktywnych mięśniach strzałkowych kolana lubią się zapadać do środka, a w dzisiejszym nagraniu nic takiego nie widzimy.

Oznacza to, że jakiś inny mięsień (lub ich grupa) robi robotę za mięśnie strzałkowe. Z jednej strony to dobrze, że ciało potrafi sobie poradzić w każdej sytuacji, z drugiej taka kompensacja nigdy nie będzie darmowa.

Z mięśni, które mają potencjał, aby rozpychać kolana w przysiadzie na zewnątrz mamy:

  • grupę odwodzicieli i zewnętrznych rotatorów biodra – moglibyśmy tu przyjrzeć się każdemu z mięśni z osobna, ale ich dużą wadą przy próbie zastąpienia pracy m. strzałkowego długiego jest to, że żaden z nich nie przyczepia się w okolicy kolana, co oznacza, że choć będą miały swój udział w rozpychaniu kolan to potrzeba nam gracza zlokalizowanego bliżej boiska, na którym chcemy grać.
  • m. krawiecki
  • głowa przyśrodkowa m. 4-głowego
  • m. smukły
  • m. półbłoniasty
  • m. półścięgnisty

Dziwnym trafem ta lista idealnie pokrywa się z listą mięśni szpotawiących kolano. Okazuje się bowiem, że to co roboczo nazwaliśmy „rozpychaniem kolan na zewnątrz”, w praktyce będzie ich funkcjonalnym szpotawieniem.

Nazwy: szpotawienie i koślawienie mogą się kojarzyć z wadami postawy:

ale w praktyce możemy mówić o szpotawieniu funkcjonalnym, czyli sytuacji, w której, niezależnie od naszej budowy, w trakcie wykonywania jakiegoś ruchu, kolano jest „wypychnięte na zewnątrz” w stosunku do linii łączącej stopę i biodro. (Analogicznie będzie działać koślawienie funkcjonalne).

W trakcie robienia przysiadu (i masie czynności dnia codziennego, np. wchodzeniu po schodach) grawitacja gra w drużynie koślawiącej funkcjonalnie kolano. Oznacza to, że aby utrzymać balans pomiędzy jedną, a drugą skrajnością, nasze ciało musi wystawić do walki gracza szpotawiącego. Idealnym kandydatem byłby tu właśnie m. strzałkowy długi, ale przy braku jego aktywacji mamy do dyspozycji zastępczych zawodników z wstawionej powyżej listy.

Problem w tym, że jest jeszcze coś co łączy mięśnie z listy. Wszystkie znajdują się po przyśrodkowej stronie uda. Oznacza to, że ta strona będzie zmuszona do pracy w nadgodzinach.

Jak taka dodatkowa praca tych mięśni będzie się objawiać? U badanej widzimy np. wyraźnie rozbudowany mięsień krawiecki, zaznaczony na obrazku poniżej. Na wstawionym wcześniej filmie jest on wyraźnie zarysowany, szczególnie przy ruchu w górę.

Dochodzimy więc do wniosku, że ciało znalazło sposób, na niepozwolenie kolanom się zapaść bez używania mięśnie strzałkowych, ale ukrytym kosztem jest tu zwiększona praca mięśni po przyśrodkowej stronie ud, z krawieckim i głową przyśrodkową 4-głowego na czele.

Co ciekawe u badanej nie występuje ból, a jedynie mięśnie po stronie przyśrodkowej ud są wyraźnie bardziej rozwinięte niż te po stronie bocznej (np. głowa boczna 4-głowego). Zadziałał tu mechanizm omawiany we wpisie: „Mit poprawnej techniki„, który pokazywał, że nasze ciało jest się w stanie przyzwyczaić do zmienionej biomechaniki pracy, jeśli ma na to wystarczająco dużo czasu.

I tu wracamy do tytułu dzisiejszego wpisu. Co stanie się, gdy u osoby z podobną biomechaniką, ciało nie dostanie wystarczająco dużo czasu na przystosowanie się, a mięśnie po przyśrodkowej stronie ud będą przeciążane? Jedną z opcji jest pojawienie się bólu w okolicy ścięgien, tych mięśni. A gdzie zlokalizowane są ścięgna tych mięśni? Właśnie po przyśrodkowej (wewnętrznej) stronie kolana. Na poniższych zdjęciach na czerwono zaznaczyłem ścięgna, o których mowa:

Dla przykładu, dość znany temat, pod kątem bólu przyśrodkowej strony kolana to ból gęsiej stopki, a stopka ta jest niczym innym jak grupą ocierających się o siebie 3 ścięgien, z których wszystkie 3 należą do mięśni z dzisiejszej listy (krawiecki, półścięgnisty, smukły). Dopóki mięśnie nie muszą wyrabiać nadgodzin, fizjologia naszego ciała ma rewelacyjne sposoby na oliwienie ścięgien, aby bez przeszkód się po sobie ślizgały. Jednak naoliwienie przeciążonego ścięgna to już inna bajka. Rośnie tarcie. Pojawia się stan zapalny i/lub ból. Ale zapalenie gęsiej stopki to tylko jedna z możliwości, bo jak widać na obrazkach, ścięgien do wyboru mamy sporo.

Znamy już mechanizm pojawiania się bólu po przyśrodkowej (wewnętrznej) stronie kolana. Pamiętajmy jednak, że jest to tylko jedna z możliwości prowadzących do przeciążania przyśrodkowej strony kolana, a nie ostateczne rozwiązanie każdego problemu z tą okolicą.

Przykład dzisiejszej badanej pokazał także jak niesamowite jest nasze ciało w kompensowaniu brakujących elementów. Wzmożona praca danej okolicy nie musi się kończyć przeciążeniem ścięgien i bólem, może zakończyć się swego rodzaju przystosowaniem, które choć będzie miało swoje konsekwencje (asymetryczny rozrost mięśni), pozwoli zachować funkcję.

Graficzne podsumowanie dzisiejszego wpisu mogłoby wyglądać następująco:

Oczywistym kolejnym pytaniem jest to, jak mierzyć poziom aktywacji / siłę mięśni strzałkowych i co robić, aby zwiększać te parametry, aby przywracać poprawną funkcję kompleksu około-kolanowego, ale jest to temat na oddzielny wpis.

Jeśli tego typu wpisy są dla Ciebie interesujące i masz ochotę otrzymywać informację, gdy pojawi się nowy, wpisz poniżej swojego maila, aby otrzymywać powiadomienia:

Jedno przemyślenie nt. „Przyczyna bólu po wewnętrznej stronie kolana.”

  1. Bardzo pięknie napisane, wszystko zrozumiałem. Rewelacja. Myślę że wiele osób chciałoby dowiedzieć się co robić z takimi dolegliwościami a Twoj blog zyskałby większy rozgłos. Rewelacja. Pozdrawiam i czekam na kolejne artykuły. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *